O trasie staromostowej
|
Miasto, a zwłaszcza śródmieście, to architektura, urbanistyka, ulice, a nie tylko odczłowieczone przestrzenie z priorytetem samochodu - przeskalowane i przelotowe tranzytowe „trasy”, korytarze samochodowe i cała infrastruktura samochodowa: parkingi, wjazdy, zjazdy, podjazdy, wyjazdy, drogi serwisowe, dojazdowe, ekrany, słupy, słupki, słupeczki, bariery, barierki, parkingi; i jeszcze place parkingów; i puste przestrzenie centrum miasta przeznaczone na place parkingów; i chaos przestrzenny i urbanistyczny. Trasy o takich przeskalowanych parametrach szerokości i o takim przesadnie pustym i negatywnym krajobrazie jak rżnąca tkankę miejską i prująca śródmieście toruńska „trasa staromostowa”, buduje się na terenach podmiejskich albo przedmiejskich, ale nie śródmiejskich! Tu mamy centrum miasta, czyli obszar, który powinien wyglądać jak śródmieście, a nie jak puste, odhumanizowane, technokratyczne przedmieście czy inny teren magazynowo-przemysłowo-transportowy.
Natomiast dla zacofanych władz Torunia nadal w urbanistyce priorytetem jest samochód i takie kreowanie krajobrazu śródmiejskiego, w którym dominuje zajmująca przestrzeń infrastruktura i przestrzeń dla samochodu, a nie przyjazna tkanka miejska dla ludzi-pieszych i dla architektury z pozytywnym krajobrazem śródmiejskim. Stworzono więc tu, w centrum miasta taki krajobraz, który sprawia wrażenie chaosu przestrzennego i pustkowia o znacznych odległościach charakterystycznego dla przedmieść albo terenów podmiejskich, transportowych czy autostradowych, a nie dla obszaru śródmiejskiego. |
Architektonicznie i urbanistycznie przestrzeń ulicy miejskiej jest najbardziej proporcjonalna oraz przyjazna estetycznie i funkcjonalnie gdy proporcja ulicy (jej wysokość do szerokości) wynosi 1:2, max 1:3. Kiedy z kolei jej proporcja jest mniejsza niż 1:4, wnętrze miejskie zaczyna się „ulatniać” i powstaje wrażenie przesadnej rozległości. W Toruniu właśnie w tym miejscu (śródmieście) ulica („trasa staromostowa”) ma szerokość do ok. 60 m i nie ma przy niej zabudowy. Wnętrza miejskiego zatem praktycznie nie ma, a rozległość jest niczym w obszarze niezabudowanym, podmiejskim.
Zupełnie niezrozumiałym i krytykowanym poza tym jest też zastosowana tu koncepcja nagłego zwężenia ulicy do jednojezdniowej z licznymi drogami serwisowymi, dojazdami i parkingami - "trasy", która na całym dotąd zbudowanym odcinku jest przecież zasadniczo dwujezdniowa. Jest jednocześnie przeskalowana - o nadmiernej szerokości pasa komunikacyjnego z nadmiernymi równoległymi drogami serwisowymi, parkingami i dojazdami, dla których niestety dokonano masowej zagłady historycznego Przedmieścia Chełmińskiego - jednak zasadniczo ma dwie jezdnie ruchu. Natomiast tylko na tym nowym odcinku jest jednojezdniowa... Miasto jest ekologiczne, ekonomiczne, przyjazne ludziom tylko wtedy gdy ma zwartą i gęstą zabudowę (nie mylić z przegęszczoną), gdy nie jest rozwlekłe, gdy nie pozostawia nadmiernie pustej przestrzeni.
W Toruniu prosamochodowa - archaiczna myśl urbanistyczna sprzed kilku dekad niszczy dziś i tak wątłą tkankę miejską i determinuje sposób zagospodarowania przestrzennego centralnych części miasta, dominuje nad innymi formami zagospodarowania. Ta archaiczna myśl wprowadza ruch tranzytowy do centrum Torunia (zamiast go stąd wyprowadzać) i hołduje patologii! Nie tworzy wnętrza urbanistycznego przyjaznego ludziom. Władze tego miasta idą wprost "pod prąd" współczesnej myśli urbanistycznej (której celem jest stworzenie miasta wygodnego, ekologicznego, ekonomicznego) i budują (= dewastują) śródmiejskie obszary Torunia w taki sposób, który realizowano na Zachodzie dawno - kilka dekad temu i który okazał się błędny, spiętrzający problemy i destrukcyjny. Zamiast wykreować śródmiejską przestrzeń publiczną, przyjazne wnętrze urbanistyczne wysokiej jakości zacofani decydenci toruńscy zostawią po sobie żenująco żałosną pamiątkę. Historia wspominać ich będzie jako archaicznych, niereformowalnych dewastatorów śródmieścia Torunia. Jak te uparte osły nie akceptują realizowanych od wielu ostatnich lat na Zachodzie sprawdzonych sposobów naprawiania i poprawiania miasta i jego komunikacji w duchu "nowego urbanizmu". Gdyby tylko nie akceptowali - to jeszcze pół biedy. Ale oni jednocześnie zapatrzyli się i zastygli na tych metodach budowy miasta, o których od wielu lat cywilizowany świat wie, że były błędne i nie sprawdziły się, a wręcz drastycznie pogorszyły funkcjonowanie miasta. |










