Uprawa winorośli w Toruniu

Dziś trudno sobie nawet wyobrazić, że w średniowieczu brzegi Wisły w Toruniu obsadzone były winoroślami, a smak zrobionego z nich wina chwalili przybysze z Zachodu. Winnicę pod Toruniem posiadał nawet ojciec Mikołaja Kopernika
 
 
Rozwój uprawy winorośli w Toruniu i najbliższych okolicach wiąże się najpewniej z zakładaniem winnic w XIII w. najpierw przez zakony, biskupów, później Krzyżaków.
Wino było wówczas pożądanym napojem, jednak pitym nie dla przyjemności, lecz z obowiązku. Było bowiem nieodłącznym elementem liturgii, ściśle obwarowanym przepisami dotyczącymi produkcji. Wobec tego każdy biskup zabiegał, by zapewnić stałe dostawy wina mszalnego dla potrzeb diecezji. Wina potrzebowali także zakonnicy, a powszechnie obowiązująca wówczas reguła św. Benedykta przewidywała spożycie przez braci zakonnych jednej eminy dziennie, tj. około pół litra. W „Encyklopedii staropolskiej” Glogera można przeczytać: „Każdy klasztor zakładał w swojej okolicy winnice, które obsadzano najszlachetniejszymi odmianami, jakie tylko można było zdobyć. Przecież macierzyste opactwa zakonów leżały w winiarskich prowincjach Burgundii i Szampanii, skąd opaci przywozili sadzonki”.
 

Gdzie uprawiano winorośl?

Najstarsze toruńskie winnice znajdowały się na nasłonecznionej oraz wolnej od zimnych wiatrów północnych i wschodnich, wysokiej skarpie nadwislańskiej (Góra Winnica, Góra św. Jakuba, Góra Biskupia) pomiędzy Nowym Miastem ToruniemTrzeposzem. Dziś miejsce to nazywa się Winnica i wprost nawiązuje do dawnych tutejszych plantacji winorośli. Obszar ten charakteryzował się też specyficznym mikroklimatem – wilgotnym i ciepłym.
Cały ten obszar między szczytem skarpy a Wisłą aż do Trzeposza był własnością Starego Miasta Torunia i leżał w obrębie jego patrymonium. Później, w XV w. winnice sięgały aż po Kaszczorek, co wynika z najstarszego zapisu (z r. 1404), tj. na tereny należące od 1185 r. już do biskupstwa włocławskiego.
 
W 1325 r. na Winnicy i Trzeposzu znajdowało się 25 opodatkowanych przez miasto winnic, 2 należały do benedyktynek toruńskich, reszta - do mieszczan toruńskich. Na pocz. XVI w. uprawą winnic w Toruniu zajmowało się aż 93 mieszczan toruńskich.
Poza tym winnice znajdowąły się też na Małych Rybakach.
Uprawa winorośli była w średniowiecznym Toruniu intratnym zajęciem. Szczególny rozkwit miał miejsce od 2. poł. XIV w., a Toruń stał się jednym z największych ośrodków produkcji wina na obecnych ziemiach polskich. Zajmowali się tym przedstawiciele najbardziej znanych rodów patrycjuszowskich, jak np. rodzina Watzenrodów, która nabyła winnicę w Kaszczorku w 1425 r. Po śmierci teścia, Łukasza Watzenrode, otrzymał winnicę w spadku Mikołaj Kopernik - ojciec naszego astronoma (1464 r.).
 
Właścicielem winnic początkowo był zakon krzyżacki. Stopniowo zmiejszała się liczba winnic będących w rękach Krzyżaków.  Wynikało to z pracochłonności upraw, importu dużej liczby win obcych, ale przede wszystkim konkurencji w postaci winnic mieszczańskich, których wielkość upraw i dochody przewyższały zakonne. W samym Toruniu pojedynczy właściciele ogrodów uprawiali winorośl na powierzchni liczącej ok. 300 ha. W związku z tym krzyżackie winnice były odsprzedawane, a pojedyncze zachowano w celu produkcji wina na potrzeby liturgiczne i uzupełnienie zapasów.
 
Uprawa winorośli oraz sam proces produkcji wina wymagał dużych umiejętności. W 1394 r. w Toruniu mieszkało 76 osób zwanych winogrodnikami - byli to specjaliści od uprawy winorośli. Inną grupę fachowców, związanych z procesem produkcji wina, tworzyli tzw. mistrzowie winiarscy, którzy opiekowali się samym procesem produkcji i dodatkowo byli odpowiedzialni za odpowiednie przyprawienie wina.
Osoby mające pieczę nad uprawą winorośli i produkcją wina nigdy w państwie zakonu krzyżackiego nie stworzyły osobnego cechu rzemieślniczego. Być może nie uznawano ich kunsztu i warsztatu jako odrębnego od robotników pracujących w ogrodach lub zbyt silna była konkurencja innej grupy rzemieślniczej, równie zasłużonej dla krzyżackiego i mieszczańskiego podniebienia – piwowarów (zobacz: Browary i piwo toruńskie w okresie przedrozbiorowym).
 
Wytwarzanie wina, ilustracja z elementarza Jana Amosa Komenskiego (1592-1670) pt. Orbis sensualium pictus (Świat malowany rzeczy widocznych pod zmysły podpadających), 1667.
Jan Amos Komensky (Comenius) jest związany z Toruniem np. przez swój znaczący udział w przygotowanie głośnego i ważnego w XVII-wiecznej Europie Colloquium Charitativum, odbywanego z inicjatywy króla Władysława IV Wazy w Toruniu w 1645 r.
Komensky przebywał też w Toruniu czasowo, w latach 1642-1648 z woli króla szwedzkiego stale mieszkał w Elblągu, choć - jak wynika z jego listów - on sam chętniej zamieszkałby w Gdańsku lub Toruniu.
 
 
Wielkimi smakoszami wina byli rycerze krzyżaccy. Rozbudowywali oni toruńskie winnice, a sprowadzeni przez Krzyżaków koloniści znad Renu systematycznie uszlachetniali jakość produkowanych tu win.
Jeszcze na pocz. XIV w. wino produkowano prawie wyłącznie dla celów liturgicznych, a jego odbiorcami w większości byli Krzyżacy, a także inne zgromadzenia zakonne. Już jednak w dalszej części tegoż wieku wino coraz częściej gościło na stołach zamożnego patrycjatu toruńskiego oraz stanowiło przedmiot wymiany handlowej. Bywało nawet środkiem płatniczym i towarem wymiennym.
Jednocześnie produkcja nadal się zwiększała, a Toruń stał się ważnym ośrodkiem handlu winem. Sprzyjało temu też zwiększone zapotrzebowanie na wino liturgiczne, ożywione kontakty Zakonu Krzyżackiego z zagranicą oraz sprowadzenie specjalistów uprawy winorośli z Niemiec i Włoch. Winnice były wówczas regaliami należącymi do zakonu i cieszyły się szczególną opieką. Sam wielki mistrz dbał o zakładanie winnic, m.in., za pomocą sprowadzonych z zagranicy winogrodników.
 

Wina dobrej jakości

Pomimo, że Landwein (czyli 'wino krajowe' - jak w państwie krzyżackim nazywano tutaj wyrabiany napój) - było w smaku najprawdopodobniej dość kwaśnym trunkiem, to nie znaczy, że uważano je za złe. Powszechną praktyką było dodawanie przypraw i substancji słodzących – na przykład miodu – w celu poprawienia smaku i trwałości.
Przypuszcza się, że ze szczepów winnych uprawianych na zboczach wzgórz w państwie krzyżackim produkowano wyłącznie wino białe. Nie wyróżniano ani gatunku, ani miejsca pochodzenia trunku z lokalnych winnic. Wyjątkiem były jednak wina pochodzące z Torunia (Thornschen wyn), uchodzące za najlepsze z terytorium całego państwa. Do tego stopnia, że ich sława przetrwała w formie anegdot: kiedy w 1363 r. Rudolf Bawarski, przebywając na dworze malborskim, został poczęstowany winem z toruńskiej winnicy powiedział: Napełnijcie mi jeszcze raz puchar, jest to prawdziwa oliwa, aż wargi się lepią. Z kolei inna mówi, że w 1467 r. komtur z Windawy (dzisiejsze Ventspils na Łotwie) pytał wielkiego mistrza, czy aby on nie mógłby mu wysłać jednej beczułki toruńskiego wina, ponieważ tegoroczne wino u nas nie jest dobrej jakości.
Faktem jest, że w 1395 r. komandor faktorii hanzeatyckiej w Sztokholmie i gdański rajca, Herman van der Halle, zamówił 5 łasztów (ok. 60 beczek) toruńskiego wina na potrzeby kontyngentu wojskowego, który bronił Sztokholmu przed zakusami duńskiej królowej Małgorzaty w czasie jej konfliktu z Hanzą.
Toruńskie wino, cieszące się dobrą marką trafiało również na odległe dwory królewskie w Europie. W 1374 r. poseł krzyżacki zawiózł 12 beczek wina dla króla Anglii. W 1398 r. podczas swojego pobytu w Prusach kilka beczek wina toruńskiego i chełmińskiego otrzymał od wielkikego mistrza w darze wielki książę litewski Świdrygiełło. Z kolei w roku 1402 r. bawiący na toruńskim zamku krzyżackim dwór polskiego króla Władysława Jagiełły częstowany był winem toruńskim, a gdy w 1417 r. komtur z Windawy przesłał wielkiemu mistrzowi sokoły w darze, ten podobno się ucieszył, ale stwierdził, że rad byłby bardziej z toruńskiego wina.
Można powiedzieć, że słynące z dobrego smaku toruńskie wino podróżowało za wielkim mistrzem. Czasem jednak musiało smakować Krzyżakom gorzko, tak jak w maju 1411 r., gdy zamówiono je w czasie dyplomatycznego spotkania w podtoruńskiej Złotorii i wymiany dokumentów w ramach pierwszego pokoju toruńskiego, kończącego wielką wojnę Polski z Zakonem.
 

W średniowieczu Rada Starego Miasta Torunia ustanowiła specjalny urząd zwany piwnicą winną, zajmujący się organizacją handlu winem i dbający o jego jakość (pierwsze wzmianki o tym z ok. 1400 r.). Wyprodukowane w Toruniu wino składowano w miejskiej piwnicy i tam w ciągu 10 tygodni urzędnicy miejscy oceniali jego jakość.
Natomiast do nawadniania plantacji w XIV w. budowano specjalne akwedukty.
W 1959 r. toruńskie winnice wychwalał Sebastian Klonowic w znanym poemacie pt. "Flis, to jest Spuszczanie statków Wisłą i inszymi rzekami do niej przypadającymi", tak opisując tereny nadwiślańskich wzgórz między Złotorią a Toruniem (zobacz też: Toruń zachwyca):
Od siebie się miej, gdzie wdzięczne winnice
Wiszą nad Wisłą, w nich żywe krynice.
Ujźrzysz lusthauzy i ogrody śliczne,
Drzewa rozliczne.
 

Dlaczego dziś nie ma już winnic w Toruniu?

Winnice toruńskie przetrwały niemal do poł. XVII w., chociaż od poł. XV w. zauważa się powolny upadek winiarstwa toruńskiego. Wielkie spustoszenie wyrządziły wojny. W latach 1410, 1421, 1455, 1629 większość winnic spłonęła.
Do upadku winiarstwa przyczyniła się w znacznej mierze zmiana klimatu, który od 2. poł. XVI w. stawał się coraz bardziej suchy, chłodniejszy z coraz bardziej mroźnymi zimami. Dodatkowo od połowy XVI wieku coraz wyraźniej zaznaczają się tendencje do importu win, m. in. z Węgier (słynne węgrzyny), a w wiekach następnych główny odbiorca win toruńskich - polska szlachta coraz bardziej gustuje we wszystkim co zagraniczne, zwłaszcza francuskie, reńskie i włoskie. Zresztą szlachta polska znana była z ograniczania produkcji i kupców polskich, preferując kupców i towary zagraniczne. W 1523 r. sejm piotrkowski w oczywistym interesie szlachty ustalił niskie ceny maksymalne na towary kolonialne, m.in. właśnie na wina węgierskie.
W lutym 1629 r. pod miasto podeszły wojska szwedzkie generała Wrangla. Mieszczanie toruńscy, przygotowując się do oblężenia, spalili winnice, które nigdy już po tym się nie odrodziły.
Ostatnią próbę wznowienia starej, chlubnej tradycji podjęło w latach 1886-1893 toruńskie stowarzyszenie Coppernicus-Verein für Wissenschaft und Kunst. Jesienią 1886 r. zasadzono na Górze św. Jakuba (>>>) m.in. 150 latorośli winnych; niestety jednak już w następnych latach plantacja zanikła, wskutek braku wody, dozoru i odpowiedniej opieki. Taki był niechlubny koniec słynnych winnic toruńskich.
 
Z tradycjami toruńskiego wina łączy się także tradycja flisacka (zobacz: Flisacy w dawnym Toruniu). Flisacza brać chętnie odwiedzała mieszczącą się na Rynku Staromiejskim 5 gospodę flisacką mieszczącą się w kamienicy Pod Turkiem. A szczególnie hucznie bawiono się wówczas, gdy w gronie biesiadników znalazła się grupa flisaczej młodzieży, która po raz pierwszy zamierzała odbyć spław wiślany. W gospodzie na poczesnym miejscu stała wielka beczka, mogąca pomieścić 1200 litrów wina, a na niej okrakiem siedziała figura bożka Bachusa, trzymająca w prawej dłoni ogromny kielich, w lewej zaś butelkę. Każdy fryc, czyli ubiegający się o miano prawdziwego flisaka adept przed wyruszeniem w swoją pierwszą podróż podchodził do owej Grubej Maryny i całował ją w gruby palec prawej stopy, przy okazji nie wylewając za kołnierz niezliczonych ilości trunku.
  • drukuj
  • poleć artykuł
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Dodaj swój komentarz:


pozostało znaków:   napisałeś znaków:
   
Kontakt
 
tel. 56 621 02 32
biuro@toruntour.pl
   
Właścicielem i operatorem Toruńskiego Portalu Turystycznego funkcjonującego pod domeną toruntour.pl jest Toruński Serwis Turystyczny, Toruń, ul. Bankowa 14/16/16 (mapa), tel. 66 00 61 352, NIP: 8791221083.
Materiały zawarte w Toruńskim Portalu Turystycznym www.toruntour.pl należą do właściciela serwisu i są objęte prawami autorskimi. Wszelkie wykorzystywanie w całości lub we fragmentach zawartych informacji bez zgody Wydawcy Serwisu jest zabronione.
 
Osoby i instytucje chętne do współpracy prosimy o kontakt.